USA rozważają ostrzeżenie przed podróżami W Chinach szerzy się groźny wirus czikungunia, który wywołał już blisko 5 tysięcy przypadków zakażeń — informuje brytyjski dziennik The Independent. W związku z gwałtownym wzrostem zachorowań, szczególnie w prowincji Guangdong, Stany Zjednoczone rozważają wydanie oficjalnego ostrzeżenia przed podróżami do Państwa Środka. Jak informuje agencja Bloomberg, tylko w ostatnim tygodniu w Guangdong odnotowano ponad 3 tysiące nowych przypadków. Amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) ma wkrótce wydać komunikat, który może wpłynąć na decyzje podróżnych planujących wyjazd do Chin.
Choroba przenoszona jest głównie przez ukąszenia zakażonych komarów, szczególnie z gatunków Aedes aegypti i Aedes albopictus. Choć wirus nie zawsze jest śmiertelny, to jego objawy mogą być bardzo uciążliwe. Zakażeni skarżą się na wysoką gorączkę, silne bóle stawów i mięśni, wysypkę oraz ogólne osłabienie organizmu. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) informuje, że w 2025 roku odnotowano już ponad 240 tysięcy przypadków zakażeń na świecie. Zmarło 90 osób. Przypadki wykryto w 16 krajach na kilku kontynentach. WHO bije na alarm. Nie ma lekarstwa Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wydała we wtorek pilny apel do rządów państw, by zwiększyć działania prewencyjne i ograniczyć ryzyko globalnej epidemii. Organizacja przypomina, że na czikungunię nie istnieje lek ani szczepionka, dlatego kluczowe są działania profilaktyczne, takie jak stosowanie repelentów, moskitier i unikanie miejsc, w których mogą występować komary.
Eksperci ostrzegają również, że wirus może rozprzestrzeniać się z zakażonych rejonów na niezainfekowane tereny wraz z przemieszczającymi się podróżnymi, co stwarza realne ryzyko rozprzestrzenienia się choroby także poza Azję. Globalna mapa zagrożenia Dotychczas ogniska wirusa czikungunia występowały w Afryce, obu Amerykach, Azji, Europie oraz na wyspach Oceanu Indyjskiego i Spokojnego. Obecny wybuch epidemii w Chinach jest jednym z największych od czasu poważnego kryzysu sprzed dwóch dekad. Władze Chin podjęły już działania prewencyjne, jednak skala zachorowań w tak krótkim czasie może wskazywać, że sytuacja jest trudna do opanowania. USA, jako jeden z głównych partnerów gospodarczych Chin, z niepokojem obserwują rozwój wydarzeń.